piątek, 4 marca 2016

Post informacyjny

Ludzie! Bardzo ważna sprawa a mianowicie chodzi o to, że rozpoczynam tak jakby drugą część na innym blogu. Będą to ci sami bohaterowie, ta sama historia, tylko trochę skoczymy w czasie. Zajmę się teraz wszystkimi bohaterami i każdy będzie miał swój specjalny rozdział. Ale dobra nie będę Wam zdradzać wszystkiego. Mam nadzieję że ten pomysł przypadnie Wam do gustu i nadal będziecie śledzić losy Natalii, Asi i Marcela :)

A tutaj link do nowego bloga : You never forgot me

czwartek, 3 marca 2016

Rozdział 30



Elena
Po kłótni z Damonem spakowałam swoje rzeczy i się wyniosłam. Miał dwie teraz nie ma żadnej. Postanowiłam że pojadę odwiedzić Caroline, przez tą sytuacje dawno się nie widziałyśmy.

Natalia
Gdy byłam na skrzyżowaniu, ktoś zajechał mi drogę 
-Ej! Uważaj trochę!- krzyczałam póki nie poczułam ostrego bólu głowy.Później obudziłam się właściwie nie wiem gdzie. Byłam związana jakimiś grubymi sznurami. Strasznie piekła mnie od tego skóra. - Halo! Kurwa chodź tu gnoju- zaczęłam rzucać się na tym krześle tak że się przewróciło- Ała- sznury z rąk poluzowały się więc szybko je ściągnęłam, potem zsunęłam je z nóg. Podbiegłam do drzwi i próbowałam uciec ale były zamknięte.Tukłam się i krzyczałam, bez żadnego odzewu. Gdy już odpuściłam do pokoju wszedł jakiś chłopak 
-Witaj kochana
-Kim ty jesteś?
-Kochana, nie tak nerwowo..- powiedział łagodnie, w jego głosie było słychać angielski akcent
-Wypuść mnie!!!!
-Spokojnie, na razie jesteś mi potrzebna.- rzuciłam się na niego, ale po chwili to atakował mnie. Zacisnął mi rękę na szyi, tak że nie mogłam oddychać.- Jestem starszy, nawet nie próbuj ze mną zaczynać!- puścił mnie. Łapczywie łapałam tlen. Zaraz coś mi wstrzyknął, poczułam się dziwnie ale nie zemdlałam.
-Te sznurki... One były dziwne. Co z nimi zrobiłeś?
-Werbena. Były nasączone werbeną
-Co mi zrobiłeś?- nagle poczułam się gorzej.
-Werbena. Tak na nią reagują wampiry.- poleciałam na podłogę. Gdy się obudziłam nie byłam już w tym pokoju. Leżałam na jego kolanach a on delikatnie gładził moją głowę. Zerwałam się na równe nogi.
-Moje wiedźmy Cię sprawdziły. Ty nie jesteś zwykłym wampirem. Masz skłonności do bycia heretyczką. Potrzebna ci tylko moja krew...
-Ale kto to jest?-zanim zdążyłam dokończyć ugryzł się w nadgarstek i podał mi krew-Nie chce! -Odepchnęłam go 
-Teraz i tak jest już za późno. Wystarczy teraz tylko chwila, najtrudniejsze będzie szkolenie. 
-Ja pierdziele, jakie szkolenie?-Chwile później usnęłam, już nie miałam siły się kłócić. Gdy obudziłam się czułam się inaczej. Czułam się silniejsza, mocniejsza.

Rok później


 Opanowałam już prawie cała księgę magi. Mam teraz władze nad nimi wszystkimi. Czerpie moc do czarowania z bycia wampirem. To jest mega wciągające. Jestem wdzięczna Klausowi że mi to zrobił. Ale oczywiście nic nie ma za darmo. On mnie przemienił więc ja muszę mu pomagać. Ale lepsze to niż siedzenie razem z Damonem i jego dziewczyna....


Asia
Dziś mijała nasza 3 rocznica. Oczywiście Marcel coś przygotował. On pamiętał o wszystkim, o każdej rocznicy, urodzinach, okazjach. Dziś była sobota więc miałam cały dzień na przygotowania.O 18 "pan Marcel" czekał już na mnie. Przyjechał swoim BMW. Chwali
się bo niedawno zdał prawo jazdy. Przyszedł po mnie i czule mnie pocałował.
-Hej Skarbek- powiedział czule, od razu się do niego przytuliłam. Przy nim zawsze czułam się bezpiecznie. Zawsze czułam się przy nim bezpiecznie, mimo tego że jest jak to mówią "tylko przyziemnym" jest w stanie lepiej mnie obronić od niejednego Nocnego Łowcy.Moi rodzice też go po pewnym czasie polubili. Czasami nawet chcieli żeby gościł u nas na obiadach rodzinnych, czy jakiś imprezach, ale wracając do rzeczywistości. Założyłam kurtkę a Marcel złapał mnie za rękę. -Zapraszam kochanie
-Ah dziękuję- pojechaliśmy do restauracji, jedna z najbardziej luksusowych w naszym mieście.Po smacznym posiłku Marcel zaproponował żebyśmy pojechali do niego. Oczywiście się zgodziłam. Zadzwoniłam do rodziców żeby poinformować ich że dzisiaj śpię u chłopaka i nie muszą się martwić. Ok. 20 byliśmy już w domu, postanowiliśmy obejrzeć jakiś romantyczny film. Wypadło na "Zakochaną złośnice".Pod wpływem romantycznej atmosfery, zaczęliśmy się namiętnie całować... Bardzo namiętnie.
Po chwili Marcel wziął mnie na ręce i zaniósł pod drzwi swojego pokoju. Oparł mnie o nie i zaczął znów całować. Potem trafiliśmy do łóżka i zrobiliśmy to.Rano obudziłam się wtulona w Marcela.




Spojrzałam na telefon. Było kilka nieodebranych połączeń od:MAMA. Zaraz do niej oddzwoniłam. Chodziło o to o której wrócę do domu. Odpowiedziałam żeby dała mi godzinę. Gdy się rozłączyłam, poszłam do kuchni żeby zrobić śniadanie. Miała to być jajecznica. Właściwie tylko tyle umiałam zrobić z dań ciepłych. Zrobiłam ją ze szczypiorkiem i pomidorkami. Wyjęłam tacę położyłam na nią 2 talerze z jajecznicą i szklanki z sokiem pomarańczowym. Potem poszłam na górę, Marcel już nie spał

-Heej, zrobiłaś śniadanie? 
-A nie widać?
 -Cudowny zapach- uśmiechnęłam się do niego po czym dodałam - Muszę się zbierać więc jem śniadanie z Tobą i lecę.
-Już? Myślałem że jeszcze ze mną posiedzisz.
-Muszę iść 
-No trudno, w takim wypadku zjemy a później cię odwiozę
Gdy zjedliśmy, ubraliśmy się to wyszliśmy do samochodu. W domu byłam równo o 11. 
-Hej mamo 
-Hej, nie wiem czy pamiętasz ale dzisiaj przyjeżdża Twój kuzyn, którym miałaś się opiekować. 
-No pamiętam, pamiętam-parę godzin później przyjechał Ksawery. A mama z ciocią pojechały do sklepu. Zaczęłam bawić się z chłopcem, jednak później poczułam się jakoś dziwnie. Po chwili usnęłam
-Asia!- terpotał mną Ksawery
-Już, już. Co się stało?
-Nic, myślałem że coś ci się stało...
-Nie, po prostu jestem trochę zmęczona-poczułam mdłości. Szybko pobiegłam do łazienki. Usłyszałam jak moja mama wchodzi do domu, opukałam twarz i wyszłam do nich
-Zajmijcie się Ksawerym, ja muszę się położyć
-Coś ci jest?- zapytała ciocia
-Jestem zmęczona, to wszystko.- poszłam do swojego pokoju jednak zaraz znów musiałam iść do łazienki- Co jest?- powiedziałam do siebie. Postanowiłam wziąć odprężająca kąpiel. Leżałam w wannie póki woda nie wystygła. Gdy wyszłam była już 20, więc postanowiłam się położyć. Jednak coś mnie dręczyło. Czy ty może być to? Następnego dnia znów dzień zaczęłam od wymiotów , więc dla świętego spokoju pojechałam do apteki po test ciążowy. Gdy wróciłam od razu go zrobiłam, strasznie się bałam. Po 15 minutach wzięłam test do rąk....był pozytywny. Od razu z oczu poleciały mi łzy, pobiegłam po telefon i od razu zadzwoniłam do Marcela
~Hej
~Czemu płaczesz? Co się dzieję?
~ Marcel ja jestem w ciąży! Ja nie chce, ja mam tylko siedemnaście lat. Ja sobie nie poradzę..
~Stój! Zaraz u ciebie będę.- rozłączył się a ja rzuciłam się na łóżko ciągle płacząc.
Marcel był u mnie chyba 10 min po rozmowie. Na szczęście nikogo nie było w domu, więc mogliśmy spokojnie rozmawiać. Nadal leżałam, Marcel położył się obok mnie i powiedział : "Będzie dobrze, na pewno sobie poradzimy"

wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 29

Natalia
Wszyscy patrzyli na Nikodema
-On nie żyje! Zabiłaś go!
-I bardzo mu dobrze, nie będzie dotykał  mojej dziewczyny... Ale jestem zdziwiony jak to zrobiłaś, ja próbowałem i nie wyszło
-Nie wiem, po prostu byłam...jestem na niego zła- odwróciłam się i udałam się w stronę kuchni, miałam przeczucie że to tam schował  się chłopak, którego wcześniej ugryzłam. Oczywiście miałam rację. Podeszłam do niego i pożywiłam się
-Powiedziałem ci ,że masz go zostawić.
-No i co?
-Gówno, chodź musimy sprzątnąć ciało Nikodema.
-Nie mam zamiaru go już oglądać
-Proszę cię. nie zachowuj się jak dziecko...
-Nie zachowuje się jak dziecko, a poza tym gdzie są moje pozostałe rzeczy? Chciałabym wyjechać..
-Czemu?
-No bo co mnie tu trzyma?
-No nie wiem...może JA?- te słowa mnie zdziwiły
-TY?- usłyszałam głos Eleny- Czy miedzy Wami coś jest?
-Nie- odpowiedziałam stanowczo- Chociaż...- podeszłam do Damona- Może coś być.... Ty zabrałaś mi chłopaka, ja mogę zabrać Tobie.. - dziewczyna podeszła do mnie i....zaczęłyśmy się bić.
-Ej! Ej! STOP!- zaczął krzyczeć Damon, gdy byłam już bliska zabicia jej.- odciągnął mnie od niej.- Zostaw. Zostaw!- mówił gdy próbowałam ją jeszcze bić. W końcu odpuściłam. Później poszłam po rzeczy, Damon raczył powiedzieć mi gdzie są. Gdy wychodziłam, musiałam przejść koło niego. Plunęłam i wyszłam na podwórze i wsiadłam do samochodu. Nareszcie od nich uciekłam...


Elena
Nie mogłam otrząsnąć się po bójce z Natalią. Ona była inna, ona nie była zwykła wampirzycą. Miała jakąś moc, to pewne. Damon próbował zabić tym samym sposobem Nikodema jemu się nie udało, jej tak. To było bardzo dziwne. Siedziałam na podłodze oparta o szafkę gdy wszedł Damon
-Co Was łączy?
-Nic.
-Pytam się co Was łączy?!?
-Nie rozumiesz że nic?!!!?- podniosłam się
-To dlaczego powiedziałeś żeby została dla ciebie?
-Bo taki miałem kaprys!
-No to ja mam teraz kaprys żebyś spierdalał....
-Chyba nie, to jest mój dom, moja kuchnia, i co najwyżej ty jak to powiedziałaś możesz spierdalać....
-I bardzo dobrze.

piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział 28

Damon 
Gdy Elena poszła z Nikodemem żeby się pożywić ja nadal chcąc się mścić wybrałem się do Natalii 
-Juhuu, jesteś może głodna? Mam zapas krwi dla ciebie.... 
-Spierdalaj! 
-Co tak ostro? Nie chcesz się napić świeżutkiej krwi?-położyłem kubeczek z krwią miedzy kratami a ona szybko go zabrała- A jednak głodna? 
-Głodna... Daj mi jeszcze 
-O nie nie nie, wykonaj moje zadanie to wtedy nawet cię wypuszczę.... 
-Co chcesz? 
-Wyłączysz uczucia... 
-Co? Jak? 
-Normalnie, a powiedz mi dlaczego w ogóle dźgnęłaś Nikodema? 
-Chuj wysłał mi sms'a, że go wkurwiam czy coś, a wcześniej zostawił mnie samą na koncercie... 
-Jak on mógł to zrobić? Łajza z niego... 
-A podobno mnie kochał... 
-To nawet masz powody do wyłączenia, to proste. Po prostu to wyłącz, wyłącz emocje.- patrzyła na mnie i zadziałało wyłączyła to... 
-Gratuluję-otworzyłem drzwi a ona wybiegła 
-Jestem głodna...
-Mężczyzna? Kobieta? Brunet? Blondyn? Szatyn?
-Obojętnie byle bym się najadła... 
-Zaraz ci kogoś przyprowadzę, siadaj...-poszedłem na rynek i zgarnąłem pierwszego lepszego chłopaka. Za 20 min byliśmy z powrotem. Gdy wszedłem do domu byłem w szoku. Natalia wyjadła wszystkie zapasy krwi- Dziewczyno coś ty zrobiła?
-Mówiłam że jestem głodna.... 
-No to ci przecież przyniosłem ci świeża nawet, tyle czasu głodziłaś, 20 min nie wytrzymałaś? To był nasz cały zapas. Nie mamy więcej...
-Ma mmi być przykro?.. -zapytała ironicznie
-Boże tam było tyle zapasu krwi jak zdołałaś to wypić w tak krótkim czasie? Nawet ja tak nie umiem...
-Magia... Jego też chce zjeść-podbiegła do niego i ugryzła go w
szyję, odepchnąłem ją 
-Opanuj się dziewczyno! 
-Daj mi go! 
-Nie-w tym momencie weszła Elena z Nikodemem 
-Co ona tu robi? Przecież była zamknięta... 
-Ale ja ją wypuściłem 
-Pojebało cię? 
-Aa i chyba wyłączyła emocje-powiedziałem głupawo
-Damon!
 -Elena! 
-Czemu to zrobiłeś? 
-Przecież ja jej emocji nie wyłączyłem... Sama to zrobiła 
-Nie wierze że nie wtykałeś w to palców-wtrącił Nikodem, podbiegła do niego Natalia 
-Masz jakiś problem? Przecież ci już nie zależy...wkurwiam cię, więc się pierdol teraz. 
-Natalia! To nie ja to napisałem! 
-A kto kurwa? Święty Mikołaj? 
-Damon... 
-Jasne i dlatego mi pomaga, w przeciwieństwie do Was
-Dając ci krwi? Czy wypuszczając cię z odwyku? 
-Odwyku? Zamknęliście mnie w jakimś pokoiku bez jedzenia, picia. Na szczęście jest tu też normalna osoba, która mnie wypuściła z tamtąd...
Natalia 
Podczas kłótni z Nikodemem wkurzyłam się. Nie dość że mnie zostawił samą to potem jeszcze wysłał mi to cholerną wiadomość i zamknął w jakiejś klatce. Gdy on obwiniał Damona za wszystko byłą wkurzona ale gdy pocałował Elenę to byłam wkurwiona
-Może to cię przywróci...
-Oooo hola hola
-Nikodem-powiedzieli jednocześnie, wtedy poczułam napryw wszystkich możliwych emocji
-To koniec Nikodem, to koniec. 
-Ale skarbie...-pogłaskał mnie po głowie
-Nienawidzę cię!- odepchnęłam go na podłogę,ułamałam nóżkę od krzesła klęknęłam i wbiłam mu to w serce, zrobił się blady wręcz szary.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 27



Nikodem
Elena przedstawiła mi swój plan, problemem było to czy zdążymy na czas. Natychmiast wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko. W ten sposób dotrzemy do Natalii najszybciej. Było już koło 18 jak wylądowaliśmy. Od razu poszedłem do szpitala. Na dole zobaczyłem Asię 
-Gdzie ona jest? 
- Trzecie piętro a w ogóle co ty tu robisz? I kim jest ta dziewczyna? - Później Ci wszystko wyjaśnię...-pobiegłem na sale. Gdy już dotarliśmy Elena pokazała mi jak mam podać Natalce krew. Zrobiłem według poleceń, i teraz pozostało nam tylko czekać. W między czasie mama Natalii zeszła na dół żeby porozmawiać z lekarzami, a ja strasznie się martwiłem bo Natalka się jeszcze nie obudziła
-Nie martw się zaraz się obudzi to normalne... 
-Mam nadzieje...
Natalia

 Gdy się obudziłam czułam się bardzo dziwnie, nie wiedziałam gdzie jestem i jak się tu znalazłam. Zobaczyłam Nikodema poczułam napływ złości, w gardle miałam rurkę która od razu wyrwałam, po tym wenflon. Byłam okropnie zła na Nikodema za to co zrobił plus jeszcze to rozkojarzenie, zobaczyłam na stoliku skalpel chirurgiczny. Wstałam, wzięłam go i wyszłam z sali 
-Oo Natalia, nareszcie się obudziłaś -powiedział chłopak 
-Obudziłam-powiedziałam z rozgoryczeniem a potem wbiłam skalpel niedaleko serca Nikodema. Zobaczyłam idącą niedaleko nas pielęgniarkę z torebkami z krwią. Nie mogłam powstrzymać się od napicia się jej. To mi nie wystarczyło podeszłam do pielęgniarki i rozerwałam jej gardło 
-Natalia!-krzyknął chłopak-Co ty robisz?-stanęłam nie wiedząc co zrobić, podbiegła jakaś dziewczyna ugryzła się w nadgarstek i przyłożyła go do buzi pielęgniarki 
-Zapomnij-powiedziała do niej po czym zwróciła się do mnie
-Chodź za mną. Musimy pogadać. Niepewnym krokiem poszłam za nią do mojej sali.

Elena 
Byliśmy już na sali, miałam zamiar powiedzieć Natalii co się stało i że picie krwi nie jest dobre, jednak gdy zaczęłam mówić poczułam ogromny ból głowy, zaraz do sali weszła wiedźma
-Witaj kochaniutki, nareszcie mogę cię poznać-podeszła do niego bliżej ale ja nie mogłam zrobić nic, zupełnie nic-Wiesz że jesteś zagrożeniem dla nas-wyjęła sztylet i w momencie w którym chciała podciąć Nikodemowi gardło krzyknęła Natalia 
-Zostaw go!- na mnie przestał działać czar a wiedźma została odepchnięta i uderzyła o ścianę 
-Jak to zrobiłaś?-spytaliśmy jednocześnie
-Nie wiem- podeszłam do wiedźmy i skręciłam jej kark
-Czemu to zrobiłaś?
 -Wolałeś żeby zabiła ciebie?
 -No nie ale...-do sali weszła Asia
-Czy ktoś mi w końcu wytłumaczy o co chodzi? Jak ona jest żywa, gdzie byłeś i kim jest ta dziewczyna?
-Dłuuuga historia-powiedział Nikodem
-Wcale nie, po prostu zostali wampirami....tylko lekko zmutowanymi 
-...
-Ale mam dla ciebie gorszą wiadomość, muszę ich porwać. Są dla ciebie i innych zagrożeniem. Początkujące wampiry tak mają a widząc co zrobiła Natalia pielęgniarce to nawet nie mam wyjścia
-Ale ja nie chce wyjeżdżać
-Trzeba było nie rzucać się na mnie a potem na pielęgniarkę -powiedział złośliwie Nikodem
-Sugerujesz mi coś? 
-Co ci odjebało żeby się na mnie rzucać i to jeszcze ze skalpelem 
-Przecież ci się znudziłam, co cię to interesuje?-znów się na niego rzuciła,wyjęłam z torebki strzykawkę z werbeną i wbiłam jej w szyję
 -Dlatego właśnie ja trzeba zabrać i lekko przyswoić na tryb życia wampira. Jest w niej dużo złości a po zamianie wampira to się pomnaża.... Jedziemy?
 -Dobra-Nikodem wziął ją na ręce po czym wyszliśmy na parking do samochodu,wsiadł do samochodu i położył ja delikatnie na swoich kolanach- Gotowi...-powiedział. Po ok. 10h byliśmy w Mystic Falls w miedzy czasie musieliśmy podać Natalii parę dawek werbeny ale strasznie nie było. Nikodem się martwił czy jej nic nie będzie ale uspokoiłam go. Gdy weszliśmy do domu Damon od razu nas przywita miłymi słowami 
-Ona żyje? Już myślałem że umrze.. 
-Jak ci zaraz pierdolnę to ty będziesz nieżywy....
-Nie odważysz się... 
-A chcesz się przekonać? 
-Nikodem proszę cię, nie daj się podpuścić...-Gdy chłopaki skończyli między sobą kłótnie zeszliśmy na dół żeby zobaczyć czy Natalia już się obudziła
-Mogła nieświadomie wyłączyć emocje....
 - A tak się da? 
-Każdy wampir to umie a Wy? Jesteście jacyś inni . Ty jesteś nieśmiertelny a ona prawie zbiła dzisiaj wiedźmę nie używając rąk więc wszystko jest możliwe....

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 26



Elena 

-Damon do cholery czemu on się jeszcze nie obudził?-spytałam przerażona- Upłynęły już 2 dni..on powinien się już obudzić! 
-Elena skarbie-przytulił mnie-uspokój się, proszę uspokój się.
 -Boże czemu ty go w ogóle zabiłeś, Damon do cholery czemu ty to zrobiłeś?!? Co był ci winien szesnastoletni chłopak?- patrzył na mnie nie wiedząc co powiedzieć-Hmm? 
-A czy to jest ważne? Jest zabity i tego nie cofniemy-uderzyłam go w twarz 
-Jeśli nie powiesz mi co się stało to się wyprowadzę.... 
-Elena nie szantażuj mnie! 
-Powiedziałam... Masz 2 godziny żeby mi to wyjaśnić.... W innym przypadku wyprowadzam się do Bonnie
-Dobra, dobra. Już dobra. Powiem ci
 -No to słucham.... 
-Pamiętasz Katherine? 
-Tą ździrę z która się kłóciłam o Ciebie? 
-Tak. 
-No to co? 
-No to właśnie z nią powinienem go zabić... 
-Ty sobie jaja robisz czy co? 
-Słuchaj mnie!....My zabijaliśmy jego przodków znaczy przodków ale tylko sobowtórów
-Ale czemu? Co? Czemu ich zabijaliście?
 -.... 
-Czemu ich zabijaliście!?! 
-Bo zabili moją siostrę i matkę! Zadowolona?!?-byłam w szoku, nie wiedziałam co zrobić... 
-Damon, Damon bardzo przepraszam. Damon przepraszam- sięgnął po bourbon-Ale ja nie wiedziałam..myślałam że...

Asia 
Gdy dziś pojechałam do szpitala okazało się że Natalia już nie ma żadnych szans. Że mamy tylko dzisiejszy dzień na pożegnanie się bo wieczorem zostanie odłączona od aparatury. Nie mogłam powstrzymać łez, zadzwoniłam do Góralskiej 
-Natalia, przyjeżdżaj szybko. Musisz się pożegnać z Natalia.... 
-Aśka ale przecież było lepiej, miała z tego wyjść. Aśka co się tam stało? 
 -Po prostu przyjedź do szpitala. Kurwa a ten cholerny Nikodem? Niby taki dobry chłopak a co zrobił? Zostawił ją, zostawił...
 -Zadzwoń do niego... 
-Dzwoniłam tysiąc razy.... 
-A dzisiaj? 
-Nie. 
-No to wiesz co masz zrobić...ja za 20 min będę.-rozłączyłyśmy się a ja postanowiłam zadzwonić do Nikodema, odezwała się poczta ale postanowiłam się nagrać
 ¤Ty pieprzony egoisto. Twoja dziewczyna umiera a ty gdzie jesteś? Hmm? No gdzie jesteś? Gdzie zniknąłeś. Nikodem nie będę marnować czasu z Natalia na gadanie z Tobą. Dzwonie tylko po to żeby powiedzieć Ci że miała wypadek, chociaż o tym już wiesz. Ale była w tak ciężkim stanie że dzisiaj odłączą ja od maszyn ale ciebie w ogóle nie obchodzi Twoja dziewczyna... Masz ją w dupie. Ona umiera a ciebie przy niej nie ma. Jesteś chujem a nie chłopakiem ¤ 
Rozłączyłam się.Ryczałam... nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić...roznosiło mnie i ta myśl że już nie mogę jej pomóc
-Ohhh-jęknęłam i poszłam na salę. Złapałam ją za rękę... To była moja najlepsza przyjaciółka.... Najlepsza na świecie

Natalia G
 Gdy odebrałam telefon od Asi ubrałam się szybko i pojechałam do szpitala. Gdy weszłam na oddział zobaczyłam płacząca mamę Natalii 
-Dzień dobry, proszę pani- nie zareagowała, weszłam na salę w której siedziała Aśka- Asia przecież było lepiej co się stało? Aśka!-ona też nie reagowała,jednak po chwili podniosła głowę 
-Nie żyje... Ona nie żyje!Mózg przestał pracować...- podeszłam do niej i ją przytuliłam ona przyjaźniła się z Natalia bardziej niż ja, jednak mnie to też poruszyło 
-Asia nie płacz, Asia.... 
-Jak mam nie płakać, ona już umarła a jeszcze żeby tego było mało nie ma tu Nikodema, ona go kochała i on powinien tu być i żegnać się z nią teraz a jest? Nie wiadomo gdzie.... 
-Ale przecież to nie Twoja wina.... 
-Nie moja wina ale mi jej już brakuje... Rozumiesz? 
-Asia rozumiem,rozumiem......



Damon

 Gdy rozmawiałem z Eleną usłyszałem jakiś dźwięk w piwnicy 
-Elena ty też to słyszysz?
 -Nieee, o co ci chodzi?-nie odpowiedziałem i zszedłem na dół, otworzyłem drzwi i zobaczyłem.......żywego Nikodema
 -Co mi zrobiłeś?
 -Zabiłem cię tylko.... 
-Jak?
 -Normalnie.... Elena chodź tu szybko!
 -To czemu jestem żywy? 
-Właśnie nie wiem, byłeś martwy przez 2 dni.... 
-Co....-stanęła w drzwiach nie dokańczając pytania- On ożył...-podbiegła do niego 
-Co wy mi zrobiliście?
 -Dałam ci krwi wampira ale nie spodziewałam się....nie spodziewałam się że Damon cię zabiję... 
-Czyli to moja wina?
 -No a to ja go zabiłam? Daj mu krwi... 
-Co? Nie!
 -Ja nie chce krwi żadnej-wtrącił Nikodem 
-Damon do cholery daj mu tej krwi!-pomyślałem że dam mu tej krwi i przy pierwszej lepszej okazji go zabije... 
-Dobrze kochanie zaczekaj pójdę do lodówki po tą krew... A, AB, B, 0? Która sobie pan życzy? 
-Daj mu pierwsza lepszą, boże Damon...

Nikodem
Gdy się obudziłem nie wiedziałem co się ze mną dzieje..Kręciło mi się w głowie, nie mogłem ustać na nogach w ogóle... Zacząłem się tłuc w drzwi, zaraz przyszedł Damon a po nim Elena... Dziewczyna kazała dać mi krwi, gdy już się napiłem poczułem się o wiele lepiej
-Damon! Damon spójrz na jego oczy...
-No co w nich jest takiego niezwykłego...?
-Hmmm.... Może to że są niebieskie a były brązowe?-złapał mnie za twarz i spojrzał w oczy...-Moje się nie zmieniły...dlaczego jego tak?
-Oto jest pytanie... Był umarlakiem przez 2 dni i zmienił mu się kolor oczu to jest bardzo dziwne..
-Ja tu jestem....!
-No to co?-zapytał chamsko Damon...
-No to może możecie łaskawie rozmawiać ze mną?
-Nie-odpowiedział chłopak...wykorzystałem chwilę i w mgnieniu oka uciekłem drzwiami, będąc w salonie zacząłem szukać telefonu bo przecież upłynęło tyle dni, na pewno Natalia się martwiła i martwi
-Gdzie on jest?!?- Elena z Damonem się już pojawili- Oddaj mi mój telefon, muszę zadzwonić do Natalii
-Uspokój się
 -Nie uspokój się tylko mi go oddaj-wywróciłem stolik, potem rzuciłem fotelem- Oddaj mi ten cholerny telefon muszę zadzwonić do Natalii.. 
-Damon do cholery oddaj mu ten telefon! 
-Tylko wiesz nie wiem czy po tym co do niej napisałem będzie chciała z Tobą rozmawiać
-Co ty jej powiedziałeś? 
-...
 -Co ty do cholery jej powiedziałeś? 
-To że masz jej dość i parę innych rzeczy... 
-Damon!-rzuciłem się na niego i zaczęliśmy się bić
 -Chłopaki!-krzyczała Elena, zauważyłem jak Damon sięga po kołek
-Damon nie!-krzyczała dziewczyna a ten szybko wbił kołek mi w serce, jednak gdy nic mi się nie stało zauważyłem duże zdziwienie na jego twarzy
 -Jak?-zrzuciłem go z siebie a Elena podbiegła do mnie 
-Damon oddaj mu telefon a ty Nikodem chodź ze mną, pomogę ci-rzucił mi telefon, gdy szedłem z Eleną na górę uderzyłem go z bara tak że upadł... ta zamiana w wampira powoli zaczęła mi się podobać. Spojrzałem na telefon było milion wiadomości i nieodebranych połączeń. Spojrzałem tylko na jedną...od Aśki że Natalia miała wypadek myślałem że zabije tego cholernego Damona
-Nikodem co się stało?-zapytała troskliwie Elena, ona była inna od Damona, była miła i chciała mi pomóc...
-Natalia, Natalia moja dziewczyna miała wypadek...
-Boże ale nic jej nie jest?
- Nie wiem, muszę zadzwonić do Asi, poczekasz chwilę?
-Jasne
~Asia? Hej! Powiedz mi co z Natalią?
 ~Ooo, jaśnie pan się odezwał? Nagle ci się przypomniało że masz dziewczynę?
~Asia wiem że się nie odzywałem ale to dłuższa sprawa, jak wrócę to ci wyjaśnię.... Teraz powiedz mi co z Natalką?
~Ohhh nie mam dobrej wiadomości
~Nie, nie, nie tylko nie to
~Dzisiaj maja zamiar odłączyć Natalię od aparatury, mamy czas do 20 na pożegnanie się z nią..
Rzuciłem telefonem...
-Nikodem co się dzieje?
-Natalia umiera, dzisiaj jest jej ostatni dzień, ja go zaraz zabije, zabije tego dupka Damona-gdy byłem już przy drzwiach złapała mnie Elena-Zobacz, zobacz!-podniosłem telefon i pokazałem jej na telefonie sklejkę ze zdjęć Natalii-Ona była moją małą księżniczką
-Posłuchaj, Nikodem posłuchaj,wiem że to dla ciebie trudne ale zachowanie Damona też ma uzasadnienie.Muszę ci to wyjaśnić. Nikodem usiądź, Damon miał siostrę Katy i jeden z Twoich przodków zabił ją, jego i jeszcze matkę Damona. On ją bardzo kochał to był jego skarb, jedyna osoba dla której żył a gdy ją stracił musiał się zemścić i ty masz też Natalię i ona jest tak samo dla ciebie tak ważna więc możesz go zrozumieć ale próbując zabić go teraz staniesz się taki sam jak on... I po co ci to?-zacząłem płakać, po prostu nie mogłem powstrzymać łez, złość i smutek rozdzierały mnie od środka. Dziewczyna przytuliła mnie- Uratujemy ją, zobaczysz uratujemy...


 No to jak obiecałyśmy rozdział się pojawił nawet trochę wcześniej, mamy nadzieję że Wam się spodoba, ponieważ jest 2 dni przed sylwestrem chciałyśmy życzyć Wam Szczęśliwego Roku.

środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 25



Damon
 Opowiedziałem Nikodemowi co stało się z moją siostrą, był w pół żywy więc nie wiem czy cokolwiek będzie pamiętał...podałem Mu swojej krwi i znów przywiązałem do krzesła i przeciąłem obie ręce tak aby moja krew wypłynęła szybciej, żeby przypadkiem później nie zamienił się w wampira jak "przez przypadek" go uśmiercę.Gdy odpowiednia ilość krwi spłynęła zaszyłem rany..
-Wiesz jak cierpiała? Moja malutka Katy... 
-Ale przecież ja jej nic nie zrobiłem-tymi słowami mnie wkurzył, złapałem leżący na stole pręt i wbiłem mu w brzuch,zaczął krzyczeć. 
-Może nie ty ale mężczyzna wyglądający jak ty, jesteś jego sobowtórem. I ty też poniesiesz karę za jego uczynki-kopnąłem w krzesło tak że wywróciło się do tyłu, Nikodem uderzył głową o podłogę i zemdlał. Miałem chwilę spokoju. Poszedłem na górę.


Kilka dni później 

Damon
Dziś jeszcze nie byłem u Nikodema. Stanąłem przy barku po czym nalałem sobie bourbonu i usiadłem przed kominkiem. Zobaczyłem że telefon Nikodema się zaświecił. Postanowiłem sprawdzić było chyba tysiąc sms'ów od Natalii... odpisałem jej:
 "Boże dziewczyno daj mi spokój, mam cię dość już. Wyjechałem odpocząć a ty ciągle do mnie piszesz i dzwonisz... Litości"
 Odłożyłem telefon i delektowałem się smakiem alkoholu.

Natalia
 Gdy dostałam sms'a od Nikodema byłam zła i smutna.. Nie wiedziałam co mną  kierowało. Wzięłam kluczyki z blatu i z płaczem wyszłam z mieszkania, wsiadłam w samochód i.... Pojechałam i to był największy błąd mojego życia najpierw szło mi dobrze potem straciłam kontrolę nad samochodem i wjechałam w słup...więcej już nie pamiętam.........

Asia 
Gdy słuchałam muzyki zadzwoniła do mnie mama Natalii
 -Asiu? Asiu?-usłyszałam przerażony głos 
-Co się stało? Proszę Pani co się stało? 
-Natalia.... 
-Boże, proszę Pani co się stało?!? 
-Natalia... Natalia miała wypadek...-zatkało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.. 
-W którym jesteście? Zaraz przyjadę... 
-Na biskupińskiej 
-Za jakieś 15 min będę...-rozłączyłam się , ubrałam i poleciałam na autobus jednak nie zdążyłam więc zadzwoniłam po taxi. Szybko dojechałam do szpitala. Gdy weszłam na oddział okazało się że Natalia jest w śpiączce i że najprawdopodobniej się już nie obudzi... Popłakałam się, jeszcze na dodatek nie było Nikodema musiał akurat teraz wyjechać?

Elena
Z kursów wróciłam trochę wcześniej, gdy weszłam do domu nikogo nie było chociaż co mnie bardzo zdziwiło słyszałam krzyk, jęk nie umiem tego opisać. Dźwięk dobiegał z piwnicy więc tam szybko się udałam. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam młodego chłopaka z wbitym prętem w brzuch i wywróconego
-Boże, co tu się stało? Ej! Żyjesz?
-Tak, pomóż mi proszę-powiedział cichym głosem
-Pomogę-podniosłam krzesło,ugryzłam się w nadgarstek i dałam mu swojej krwi- Pij, dobrze ci to zrobi...
-Proszę wypuść mnie stąd... Ja nic nie zrobiłem..
-Damon ci to zrobił?
-Nie wiem jak on ma na imię....Uwolnij mnie-postanowiłam najpierw zapytać Damona o co chodzi więc uleczonego chłopaka zostawiłam, przyniosłam mu jeszcze jakieś jedzenie i wyszłam 
-Uratuje cię, idę go poszukać. Jak wrócę to cię wypuszczę...obiecuję.- Poszłam do Mystic Grill gdzie lubił przesiadywać Damon.

Damon 
Zobaczyłem samochód Eleny, to było trochę nie możliwe bo miała wrócić za tydzień, jednak może się już te kursy skończyły,w takim wypadku musiałem załatwić sprawę Nikodema już. Zbiegłem po schodach i zaraz byłem u chłopaka
-Witaj, powiem ci że masz troskliwą tą Twoją dziewczynę...ciągle pisze i pisze... Już mam jej dość
-Tylko ją tkniesz a obiecuje że cię zabije...może przy opowieściach o małej Katy-podszedłem do niego i wbiłem kołek dość blisko serca
-Co? Nie możesz oddychać?
-Wiesz...łatwo jest bić gotową ofiarę...widzę że się mnie boisz skoro tak mnie uwiązałeś-wkurzył mnie właściwie i tam nie miał ze mną szans więc rozwiązałem sznurki , upadł na ziemię plując krwią...wyjął sobie kołek
-No co?-zacząłem go kopać, później złapałem za szyję i podniosłem do góry-No co chojraku?- pożywiłem się i rzuciłem 
nim o ścianę
-Damon!-usłyszałem z salonu...to była Elena, która po chwili stała obok mnie
-Wiedziałam! Czy zawsze jak wyjdę to ty musisz coś wykombinować?-Elena spojrzała na leżącego pod ścianą Nikodema- Damon on nie żyje... On nie żyje coś ty najlepszego zrobił?!?
-Elena uspokój się, uspokój!
-Jak mam się uspokoić ja.... Ja... Ja dałam mu niedawno swojej krwi..nie wiedziałam co się dzieje więc mu pomogłam... A on teraz nie żyje... Umarł z moją krwią w swoich żyłach.....Damon!



UWAGA!!!!!!!!



Moi drodzy czytelnicy, ogłaszam przerwę świąteczną która będzie trwała do 30 grudnia i wtedy dopiero pojawi się nowy rozdział który na pewno będzie dużym WOW i mam nadzieje że bohaterowie w takiej odsłonie też Wam się spodobają. Druga sprawa to pojawiły się dwa nowe zwiastuny za które Dora bardzo ci dziękuje :* No to tyle..mam nadzieję że rozdział się podobał :)